Ondela
Dziennik, do którego mówisz — albo piszesz

Wejdź. Nie musisz nic mówić.

Dotykasz kropki i mówisz — choćby urywek. Albo piszesz, jeśli wolisz. Ondela to zapisze, uporządkuje i najczęściej nic nie odpowie. Nie ocenia, nie stawia diagnoz i nie jest terapią. Nie stoi za nią firma; wpisów nie czytam — niżej piszę dokładnie, co widzę, a czego nie.

Aplikacja działa; wpuszczam ludzi po kolei. Adres możesz zostawić na końcu — albo wcale.— Damian

Dziś — Ekran z konta demonstracyjnego — to nie są niczyje wpisy.
Ekran z konta demonstracyjnego — to nie są niczyje wpisy.

Nie wiem, co Cię tu przywiodło. Zgaduję trzy rzeczy.

Jeśli masz kogoś, kto słucha dobrze — to nie jest zamiast. Jeśli to nie o Tobie — też dobrze. Rozejrzyj się i tak.

Co się dzieje, kiedy coś powiesz

Najczęstsza ścieżka to żadna ścieżka: mówisz i wracasz do swoich spraw. Reszta dzieje się bez Ciebie i czeka, aż zechcesz zajrzeć.

  1. Teraz

    Dotykasz kropki i mówisz dwie minuty o tym, co się wydarzyło. Nie zastanawiasz się nad formą. Wpis zostaje przepisany i zapisany w całości. Zwykle nic Ci nie odpowiada — i o to chodzi.

    Dziennik — Ekran z konta demonstracyjnego — to nie są niczyje wpisy.
    Ekran z konta demonstracyjnego — to nie są niczyje wpisy.
  2. — zwykle tu nic się nie dzieje —
  3. Gdy zajrzysz

    Gdy zajrzysz i jest z czego, znajdziesz krótkie Echo dnia — rośnie z kolejnymi wpisami. A gdy poprosisz o spojrzenie na cały tydzień — to, co się powtarza.

    Echo — Ekran z konta demonstracyjnego — to nie są niczyje wpisy.
    Ekran z konta demonstracyjnego — to nie są niczyje wpisy.
  4. Po kilku tygodniach

    Po kilku tygodniach w Portrecie pojawia się akapit, jakiego nikt o sobie sam nie pisze. Pod nim obserwacje, z których wynika, a pod każdą z nich Twoje własne słowa — cytaty z wpisów albo rozmów, z linkiem. Każdą obserwację potwierdzasz, poprawiasz, komentujesz albo usuwasz; zmianę zrobioną automatycznie cofasz jednym kliknięciem. I możesz tu zostać — z dziennikiem, który zwykle milczy.

    Portret — Ekran z konta demonstracyjnego — to nie są niczyje wpisy.
    Ekran z konta demonstracyjnego — to nie są niczyje wpisy.
  5. Kiedy zechcesz więcej

    Są też pokoje, do których nie musisz wchodzić: rozmowy — dłuższa z przewodnikiem albo krótka, zaczepiona o jeden wpis — i medytacje utkane z tego, co ostatnio nosisz w sobie. Wchodzisz tylko na własne życzenie. Przewodnik to rola, nie postać. To jedyne rzeczy, które kosztują kredyty — pulę, którą dostajesz z góry, nie abonament.

    Głębokość rozmów ustawiasz Ty. To ustawienie to sufit, który Ondela może tylko obniżyć, nigdy podnieść: przez pierwsze wpisy prowadzi płycej, a przy sygnale kryzysu rozmowy nie zaczyna — zamiast tego pokazuje numery pomocy.

    Tematy oznaczone jako poufne nie wypływają same: Echo może je najwyżej odzwierciedlić, nigdy nie prowadzi w ich stronę; krótka rozmowa i medytacje w ogóle po nie nie sięgają; a każdą zmianę w takiej obserwacji zatwierdzasz Ty. Wyjątek to dłuższa rozmowa z przewodnikiem — tam temat wnosisz Ty, więc przewodnik widzi cały Portret, także to, co poufne. Które to tematy, ustawiasz przy każdej obserwacji.

Cała mapa, pokój po pokoju →

Czego tu nie ma.

Kto otwiera drzwi

Mam na imię Damian. Za Ondelą nie stoi firma ani inwestor — decyzje należą do mnie i ja odpisuję na maile. Nie jestem terapeutą i nie próbuję nim być. Z zawodu jestem programistą, ale przede wszystkim interesuje mnie samorozwój i chęć pomagania innym — stąd Ondela. Nazwa brzmi jak imię, ale nie jest niczyim imieniem — celowo.

Wiem, czym Ondela jest dziś. Dokąd pójdzie, zależy też od tego, co ludzie z nią zrobią.

Co widzę, a czego nie. Twoje wpisy są szyfrowane osobnym kluczem dla każdego konta i leżą na serwerze w Holandii. Nagranie po przepisaniu nie zostaje — chyba że to włączysz.

Na Twoich wpisach niczego nie trenuję. Nie czytam wpisów. Technicznie mógłbym — trzymam klucz główny — i wolę Ci to powiedzieć, niż napisać „nikt nie może”; jeśli kiedyś poprosisz o pomoc z konkretnym wpisem i będę musiał do niego zajrzeć, powiem Ci to wprost.

Usuwasz wpis — znika z Dziennika, z Portretu, z Echa dnia i z podsumowania tygodnia razem z cytatami, które z niego wzięto. Rozmowa albo medytacja, która już z niego powstała, zostaje, dopóki jej nie usuniesz. Przycisku „usuń konto” jeszcze nie ma. Napisz, a usunę wszystko. Pełny tekst o danych, łącznie z tym, czego jeszcze nie ma →

Skoro to nic nie kosztuje — to kto płaci? Ja. Dlatego wpuszczam ludzi po kilka osób naraz — żeby każdej móc odpisać, gdy coś nie zadziała. Rozmowy i medytacje będą coś kosztować, bo kosztują mnie: każda to płatne zapytanie do modelu. Kwoty w złotówkach jeszcze nie ma — i nie chcę, żeby to ona decydowała, czy tu wejdziesz.

Napisz, jeśli coś nie działa, chcesz zniknąć z listy albo masz pytanie o dane: kontakt@ondela.me. Odpisuję sam, zwykle w ciągu kilku dni. Jeśli jest Ci teraz naprawdę źle, ten mail nie pomoże — pomoże 116 123.

Klucz zapasowy

Aplikacja działa, ale wpuszczam ludzi po kolei. Zostaw adres. Dostaniesz dwa maile ode mnie: potwierdzenie teraz i zaproszenie, gdy będzie miejsce. Nic więcej nie przyjdzie.

Co się dzieje z adresem: trafia do bazy Ondeli (serwer w Holandii) jako konto, które czeka. Administratorem danych jest Damian Malinowski. Kontakt: kontakt@ondela.me. Adres służy do dwóch wiadomości teraz — potwierdzenia i zaproszenia — a po aktywacji do logowania: jednorazowy link przychodzi tylko wtedy, gdy o niego poprosisz. Wysyła je Resend (firma z USA). Podstawa: Twoja prośba o miejsce. Trzymam go, dopóki konto czeka albo działa; napisz, a usunę. Adres IP, z którego przychodzi zgłoszenie, zapisuję na kwadrans, żeby ograniczyć liczbę wysyłek — potem znika. Masz prawo wglądu, poprawienia, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przeniesienia i sprzeciwu — oraz skargi do Prezesa UODO. Zostawiając adres, potwierdzasz, że masz ukończone 18 lat. Żadnego newslettera i żadnej analityki, którą sam bym dodał.

  • Ondela działa w przeglądarce telefonu — dodajesz ją do ekranu jak aplikację, sklepu nie ma.
  • Konto to tylko adres e-mail, może być dowolny; nic więcej nie podajesz.
  • Aplikację można zamknąć odciskiem palca, żeby nikt z Twoim telefonem w ręku jej nie otworzył.

Poza tym potwierdzeniem i jednym zaproszeniem nic więcej nie przyjdzie.