Wejdź. Nie musisz nic mówić.
Dotykasz kropki i mówisz — choćby urywek. Albo piszesz, jeśli wolisz. Ondela to zapisze, uporządkuje i najczęściej nic nie odpowie. Nie ocenia, nie stawia diagnoz i nie jest terapią. Nie stoi za nią firma; wpisów nie czytam — niżej piszę dokładnie, co widzę, a czego nie.
Aplikacja działa; wpuszczam ludzi po kolei. Adres możesz zostawić na końcu — albo wcale.— Damian

Nie wiem, co Cię tu przywiodło. Zgaduję trzy rzeczy.
Może nie wiesz, od czego zacząć — i wydaje Ci się, że to „nie aż tak” poważne. Urywek zdania wystarczy — powiedziany albo, jeśli wolisz, napisany. Nie musi być poważnie ani składnie. Możesz też nic nie zrobić i wrócić za tydzień albo za miesiąc. Nikt nie policzy dni i nie ma serii do podtrzymania.
Może ktoś Cię kiedyś źle wysłuchał. Nikt Ci tu nie powie, kim jesteś. To, co Ondela zapisze o Tobie w Portrecie, to hipoteza z pokazanym źródłem: pod każdą leżą Twoje własne słowa, z których wynika. Możesz ją potwierdzić, poprawić, napisać własnymi słowami, dlaczego nie — albo usunąć. Jeśli odrzucisz propozycję, zaznaczysz „To nie tak” albo usuniesz obserwację, Ondela przez 30 dni nie proponuje jej do Portretu ponownie.
Może liczysz każdą złotówkę. Godzina u kogoś, kto to potrafi, to kwota co tydzień; bezpłatna kolejka liczy się w miesiącach. Dziś mówienie, Dziennik, Portret i Echo nie kosztują nic. Płatne są rozmowy i medytacje: koszt w kredytach jest stały i pobierany na starcie, nigdy w trakcie — przy dłuższej rozmowie i medytacji z katalogu widzisz go przy przycisku — a na start dostajesz pulę bez płacenia. Może czekasz na termin, a może masz go już w kalendarzu. To, co tu powiesz, będzie czekać w telefonie — i wejdziesz z tym do gabinetu, zamiast zaczynać od „nie wiem, od czego zacząć”. Zostań w tej kolejce.
Jeśli masz kogoś, kto słucha dobrze — to nie jest zamiast. Jeśli to nie o Tobie — też dobrze. Rozejrzyj się i tak.
Co się dzieje, kiedy coś powiesz
Najczęstsza ścieżka to żadna ścieżka: mówisz i wracasz do swoich spraw. Reszta dzieje się bez Ciebie i czeka, aż zechcesz zajrzeć.
- Teraz
Dotykasz kropki i mówisz dwie minuty o tym, co się wydarzyło. Nie zastanawiasz się nad formą. Wpis zostaje przepisany i zapisany w całości. Zwykle nic Ci nie odpowiada — i o to chodzi.

Ekran z konta demonstracyjnego — to nie są niczyje wpisy. - — zwykle tu nic się nie dzieje —
- Gdy zajrzysz
Gdy zajrzysz i jest z czego, znajdziesz krótkie Echo dnia — rośnie z kolejnymi wpisami. A gdy poprosisz o spojrzenie na cały tydzień — to, co się powtarza.

Ekran z konta demonstracyjnego — to nie są niczyje wpisy. - Po kilku tygodniach
Po kilku tygodniach w Portrecie pojawia się akapit, jakiego nikt o sobie sam nie pisze. Pod nim obserwacje, z których wynika, a pod każdą z nich Twoje własne słowa — cytaty z wpisów albo rozmów, z linkiem. Każdą obserwację potwierdzasz, poprawiasz, komentujesz albo usuwasz; zmianę zrobioną automatycznie cofasz jednym kliknięciem. I możesz tu zostać — z dziennikiem, który zwykle milczy.

Ekran z konta demonstracyjnego — to nie są niczyje wpisy. - Kiedy zechcesz więcej
Są też pokoje, do których nie musisz wchodzić: rozmowy — dłuższa z przewodnikiem albo krótka, zaczepiona o jeden wpis — i medytacje utkane z tego, co ostatnio nosisz w sobie. Wchodzisz tylko na własne życzenie. Przewodnik to rola, nie postać. To jedyne rzeczy, które kosztują kredyty — pulę, którą dostajesz z góry, nie abonament.
Głębokość rozmów ustawiasz Ty. To ustawienie to sufit, który Ondela może tylko obniżyć, nigdy podnieść: przez pierwsze wpisy prowadzi płycej, a przy sygnale kryzysu rozmowy nie zaczyna — zamiast tego pokazuje numery pomocy.
Tematy oznaczone jako poufne nie wypływają same: Echo może je najwyżej odzwierciedlić, nigdy nie prowadzi w ich stronę; krótka rozmowa i medytacje w ogóle po nie nie sięgają; a każdą zmianę w takiej obserwacji zatwierdzasz Ty. Wyjątek to dłuższa rozmowa z przewodnikiem — tam temat wnosisz Ty, więc przewodnik widzi cały Portret, także to, co poufne. Które to tematy, ustawiasz przy każdej obserwacji.
Czego tu nie ma.
Serii ani pasków winy.
O wpisach — nigdy. Nie ma „nie piszesz od trzech dni”. Jeśli kiedyś coś do Ciebie przyjdzie, będzie to jedno zaproszenie do zajrzenia, które można zignorować — nie wyrzut.
Odpowiedzi na każdy wpis.
Pierwsze 3 wpisy zostają bez Echa (chyba że to kryzys — wtedy zamiast Echa jest krótka wiadomość i numery pomocy). Potem zwykle też: decyduje stała reguła z wysokim progiem; model dostarcza tylko sygnały.
Ocen ani diagnoz.
„Wygląda na to, że…”, nigdy „jesteś osobą, która…”. W rozmowach każdą odpowiedź sprawdza osobna bramka pod kątem języka diagnozy; w Echu i Portrecie pilnuje tego instrukcja modelu — i Twój przycisk, żeby obserwację usunąć.
Postaci, która za Tobą tęskni.
Ondela nie udaje osoby: nie tęskni, nie pyta, czemu Cię nie było. Kiedy zamkniesz aplikację, nikt Cię nie ściga.
Terapii.
Ondela zaczyna od słuchania; gdy o to poprosisz, sięga po techniki znane z nurtu poznawczo-behawioralnego, uważności i stoicyzmu — tak, jak aplikacja do biegania sięga po fizjologię, nie będąc lekarzem. Nie diagnozuje, nie leczy i nie zastępuje człowieka, który to potrafi. Ale może być tym, co robisz wcześniej: po kilku tygodniach masz własne słowa, przykłady i to, co się powtarza. Do gabinetu wchodzisz z tym, zamiast zaczynać od „nie wiem, od czego zacząć”. A jeśli już masz kogoś dobrego — to nie jest zamiast.
Miejsca dla osób poniżej 18 lat.
Ondela jest dla dorosłych. Jeśli masz mniej — jest bezpłatny telefon dla młodych, 116 111, i tam ktoś naprawdę odbierze.
Nikogo, kto czyta wpisy w ramach obowiązków.
Nie ma zespołu ani moderacji. Nie ma też człowieka, który przeczytałby to w nocy — lepiej, żeby to było jasne od razu. Jest za to miejsce, które o tej porze przyjmie wszystko i rano dalej tam będzie.
Cennika — jeszcze.
Dziś mówienie, Dziennik, Echo i Portret nic nie kosztują. Rozmowy i medytacje idą z puli kredytów, którą dostajesz z góry — to nie abonament; na start starcza na kilka rozmów i jedną medytację, bez płacenia. Przy dłuższej rozmowie i przy medytacji z katalogu koszt w kredytach stoi przy przycisku, zanim cokolwiek się zacznie; krótka rozmowa i chwila oddechu proponowane po wpisie schodzą z tej samej puli. Ceny w złotówkach jeszcze nie ma. Chcę, żeby to, co dziś bezpłatne, takie zostało. Ile to będzie kosztować, dopiero ustalam. Cennik pojawi się na tej stronie, zanim ktokolwiek zapłaci — i tak samo każda zmiana w tym, co bezpłatne.
Newslettera.
Adres e-mail służy do trzech rzeczy: potwierdzenia, gdy go zostawisz, zaproszenia, gdy będzie miejsce, i linku do wejścia, gdy o niego poprosisz. Newslettera nie ma. Ani analityki, którą sam bym dodał.
Kiedy jest naprawdę źle.
Zwykły ciężki dzień — smutek, złość, płacz, „nie daję rady” — to nadal zwykły dziennik: zostaje zapisany i zwykle nic nie odpowiada. Jeśli jednak powiesz coś, co brzmi jak zagrożenie życia, Ondela stara się to rozpoznać i robi mniej, nie więcej: wpis zostaje w Twoim Dzienniku, oznaczony, ale nie idzie dalej — nie do Portretu, nie do Echa, nie do żadnej propozycji. Zamiast Echa pokazuje krótką wiadomość i numery do ludzi, którzy potrafią pomóc teraz. Aplikacja sama nie dzwoni po nikogo i nikogo nie powiadamia. To program i może się pomylić — dlatego ten numer zabierz stąd niezależnie od aplikacji: 116 123 — bezpłatny; w zagrożeniu życia 112.
Kto otwiera drzwi
Mam na imię Damian. Za Ondelą nie stoi firma ani inwestor — decyzje należą do mnie i ja odpisuję na maile. Nie jestem terapeutą i nie próbuję nim być. Z zawodu jestem programistą, ale przede wszystkim interesuje mnie samorozwój i chęć pomagania innym — stąd Ondela. Nazwa brzmi jak imię, ale nie jest niczyim imieniem — celowo.
Wiem, czym Ondela jest dziś. Dokąd pójdzie, zależy też od tego, co ludzie z nią zrobią.
Co widzę, a czego nie. Twoje wpisy są szyfrowane osobnym kluczem dla każdego konta i leżą na serwerze w Holandii. Nagranie po przepisaniu nie zostaje — chyba że to włączysz.
Na Twoich wpisach niczego nie trenuję. Nie czytam wpisów. Technicznie mógłbym — trzymam klucz główny — i wolę Ci to powiedzieć, niż napisać „nikt nie może”; jeśli kiedyś poprosisz o pomoc z konkretnym wpisem i będę musiał do niego zajrzeć, powiem Ci to wprost.
Usuwasz wpis — znika z Dziennika, z Portretu, z Echa dnia i z podsumowania tygodnia razem z cytatami, które z niego wzięto. Rozmowa albo medytacja, która już z niego powstała, zostaje, dopóki jej nie usuniesz. Przycisku „usuń konto” jeszcze nie ma. Napisz, a usunę wszystko. Pełny tekst o danych, łącznie z tym, czego jeszcze nie ma →
Skoro to nic nie kosztuje — to kto płaci? Ja. Dlatego wpuszczam ludzi po kilka osób naraz — żeby każdej móc odpisać, gdy coś nie zadziała. Rozmowy i medytacje będą coś kosztować, bo kosztują mnie: każda to płatne zapytanie do modelu. Kwoty w złotówkach jeszcze nie ma — i nie chcę, żeby to ona decydowała, czy tu wejdziesz.
Napisz, jeśli coś nie działa, chcesz zniknąć z listy albo masz pytanie o dane: kontakt@ondela.me. Odpisuję sam, zwykle w ciągu kilku dni. Jeśli jest Ci teraz naprawdę źle, ten mail nie pomoże — pomoże 116 123.
Klucz zapasowy
Aplikacja działa, ale wpuszczam ludzi po kolei. Zostaw adres. Dostaniesz dwa maile ode mnie: potwierdzenie teraz i zaproszenie, gdy będzie miejsce. Nic więcej nie przyjdzie.
Co się dzieje z adresem: trafia do bazy Ondeli (serwer w Holandii) jako konto, które czeka. Administratorem danych jest Damian Malinowski. Kontakt: kontakt@ondela.me. Adres służy do dwóch wiadomości teraz — potwierdzenia i zaproszenia — a po aktywacji do logowania: jednorazowy link przychodzi tylko wtedy, gdy o niego poprosisz. Wysyła je Resend (firma z USA). Podstawa: Twoja prośba o miejsce. Trzymam go, dopóki konto czeka albo działa; napisz, a usunę. Adres IP, z którego przychodzi zgłoszenie, zapisuję na kwadrans, żeby ograniczyć liczbę wysyłek — potem znika. Masz prawo wglądu, poprawienia, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, przeniesienia i sprzeciwu — oraz skargi do Prezesa UODO. Zostawiając adres, potwierdzasz, że masz ukończone 18 lat. Żadnego newslettera i żadnej analityki, którą sam bym dodał.
Dzięki. Pomaga mi ustalić, kogo wpuścić najpierw.Jest. Potwierdzenie powinno być w skrzynce — zajrzyj też do spamu. Do tego czasu — cisza.To nie wygląda na adres e-mail.Z tego adresu albo z tej sieci poszło już zgłoszenie w ostatnich minutach. Jeśli nie masz potwierdzenia w skrzynce (zajrzyj też do spamu), spróbuj za kilka minut — adres został w polu.Coś nie zadziałało po mojej stronie. Spróbuj za chwilę — adres został w polu.- Ondela działa w przeglądarce telefonu — dodajesz ją do ekranu jak aplikację, sklepu nie ma.
- Konto to tylko adres e-mail, może być dowolny; nic więcej nie podajesz.
- Aplikację można zamknąć odciskiem palca, żeby nikt z Twoim telefonem w ręku jej nie otworzył.
Poza tym potwierdzeniem i jednym zaproszeniem nic więcej nie przyjdzie.